Przejdź do głównej zawartości

Mieszkancy Nilandhoo

Kazdy kraj jest inny. Roznia sie kuchnia, religia, srodowiskiem naturalnym, temperatura, pogoda, no wszystkim. Ich mieszkancy wygladaja i zachowuja sie inaczej, tak jak w danym srodowisku przystalo. Nie odkryje wiec Ameryki, jesli powiem, ze mieszkancy Malediwow sa zupelnie inni niz my. Juz nawet nie chodzi o kolor skory czy religie, ale o sposob bycia, mentalnosc - kraje wyspiarskie maja to do siebie, ze "co masz zrobic dzis - zrob jutro". A na Malediwach dochodzi jeszcze "jutro nie przychodzi nigdy" (wlasna obserwacja). Czas plynie powoli, nikt sie do niczego nie spieszy, nie biegnie do pracy, aby odbic karte, wszystko odbywa sie powolutku, bez zbednego pospiechu. Jesli cos nie idzie po ich mysli - trudno, jutro sprobuje, jutro tez jest dzien. Ludzie sie nie zloszcza, nie krzycza, nie przescigaja w lepsze, wieksze , drozsze. Przyjmuja rzeczywistosc taka, jaka ona jest. Patrzac na nich, widzi sie szczesliwych ludzi. Nie ma roznych dziwnych chorob, nie ma raka (wszystkich zmarlych, ktorych znalam, zeszli na zawal). Przyjsc maja na 8, sa na 12. Byc maja o 15, beda o 15 ale 2 dni pozniej. I nikt nie ma o to do nikogo pretensji, bo wazne jest to, ze sie w ogole pojawil i ze akurat my teraz tez mamy czas i chec sie z dana osoba spotkac (2 dni temu wiadomo bylo, ze do tego spotkania nie dojdzie, ale mimo tego, bylo umowione). Ja to najchetniej nie raz i nie dwa pozabijalabym ... bo ja lubie konkrety, a nie takie radzenie 3 godziny nad tematem, ktory "uradzony" powinien byc juz wieczor wczesniej, a teraz powinno sie zabierac do realizacji. Nie. Umowmy sie wieczorem, ze rano robimy tak i tak, a od rana znow zaczynajmy od debaty. Godzina realizacji to 8 rano. Debata rozpoczyna sie o 10;45... Ja musze brac na to poprawke, tlumacze sobie, ze oni tak maja, ze trzeba zacisnac zeby i niewiele wymagac, cieszyc sie, jesli cos zostanie zrobione. Mozna byc cierpliwym, ale sa pewne granice. Sa pewne zasady i nam ludziom Europy trudno je zrozumiec. Ciezko wspolpracuje sie z kims, na kim nie mozna polegac. Sa rzeczy, ktorych nie jestem w stanie sama zrobic, nie bede kapitanem motorowki, nie bede tym, co ja tankuje, nie bede rozmawiac z kims, kto nie zna ani slowa po angielsku, bo moj malediwski nie jest jeszcze na tyle doskonaly. 
Dlatego otacza mnie grupka lokalnych ludzi, ktorzy maja mnie "wspomagac". A z tym roznie bywa. A i potem i tak obrywa sie mnie. Bedac na Nilandhoo, nie moge odbierac z lotniska gosci, bedac na wyspie, nie jestem w stanie zapanowac nad tym, co sie dzieje na wycieczce w resorcie. Bo ktos nie wie, gdzie zaplacic, a bo ktos sie zgubil, a bo ktos celowo nie wie ktora jest godzina, aby przeciagnac wizyte w resorcie do granic mozliwosci. A juz na pewno nie jestem w stanie brac odpowiedzialnosci za pogode. To, ze pada - to nie moja wina. To ze wieje, takze nie moja. To ze ocean wzburzony - no tak czasem bywa. Jestesmy na Oceanie, nie na jeziorze na Mazurach. Takie rzeczy sie zdazaja i nie mamy na to wplywu.
No dobrze, bo jak zwykle zgubilam watek. Mialo byc o Malediwcach, choc to temat rzeka. Lepiej ich po prostu pokazac, jak zyja, co robia, co lubia a czego nie, czym sie zajmuja, jak ubieraja - generalnie to sa bardzo mili, ciepli ludzie. Tyle bezinteresownej pomocy w Polsce nie uzyskalam od nikogo. Nikt sie mna az tak nie przejmowal, zaskakuje najzwyklejsze pytanie: czy nie jestes glodna ? Popsula mi sie torebeczka, niby blaha rzecz, ale portwel gdzies nosic trzeba. Rzucilam haslo Ksiegowej, skad ma taka fajna, bo moja popsuta. Czy tu mozna dostac. No nie mozna, trzeba jechac do Male. Przejeta, zaraz pobiegla do domu, przyniosla swoja nowke sztuke, ktorej jeszcze nie nosila. Milo z jej strony, ale wygladalabym jak Mama Muminka. No i na szczescie, portwel sie nie zmiescil, wiec mialam pretekst, aby jej nie przyjac. Ja juz o torebce dawno zapomnialam, a tu telefon sie rozdzwonil. Patrze - ida jakies zdjecia. Maz Ksiegowej jest w Male, obstrykal cala pulke z torebkami, mam sobie wybrac .... w dodatku mam za nia nie placic, to prezent!
Ponizej przedstawiam kilka fotografii, nie sa one mojego autorstwa, ale dostalam pelne prawa ich wykorzystywania, tak tez oto czynie. Pokazuje plaze, piasek, kraby, palmy, resorty luksusowe, baseny, drinki .... a lokalni przeciez odgrywaja tutaj bardzo wazna role. To w ich rzeczywistosc wkraczamy, to ich obserwowac przyjechalismy i miedzy nimi "musimy" spedzic kilka kolejnych dni naszych wakacji. Sa bardzo waznym elementem. Jezdzimy na lokalna wyspe, czyli taka, na ktorej toczy sie normalne zycie. Zobaczcie jak Lusi, Sebastian i Konrad pokazali mieszkancow Nilandhoo:



Pan zawija kraby w liscie, beda na przynete 












Nowa dostawa papaji i babanow do sklepu 




Wyplatanie strzechowych dachow



Zajecia z Angielskiego





Nasza Ksiegowa :-)






Wyplatanie sznorkow z wlosia kokosa



Przeglad dentystyczny


































Niemowle sobie spi pod oslonka na stol 




































Duzo tu kolorow i mnostwo usmiechu! 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Informacje praktyczne - wakacje na Malediwach - wyspa Nilandhoo

Wakacje na Malediwach. Mało kto pewnie wie, zanim w ogóle zagłębi się w temat, że na Malediwach wypoczywać można na trzy różne sposoby:

- Resort - luksusowe ośrodki z domkami na wodzie, gdzie cena również będzie "luksusowa". Nie ma tam życia lokalnego, są tylko turyści, a całą wysepkę zajmuje jeden hotel
- Guest House - na lokalnej wyspie, to pensjonat usytuowany pomiędzy domami lokalnej ludności. Tutaj toczy się codzienne życie mieszkańców, dzieci chodzą do szkoły, a rybacy wypływają na połowy
Łodka Safari - cruiser z kajutami, który wypływa w rejs po atolach, mogą to być rejsy tematyczne, np. dla nurków - pływa się wówczas po najciekawszych miejscach do nurkowania w kraju.

Przepaść cenowa jest dość spora. Najtaniej wychodzi pobyt w Guest Housie na lokalnej wyspie, acz kolwiek, należy pamiętać, że ceny nie będą tak niskie jak na Sri Lance czy w Tajlandii. To dość kosztowny kierunek, nawet, jeśli zorganizowany w opcji low budget.

Nie ma czegoś takiego, jak biwakowanie pod…

Zamieszkać na Malediwach

Pomysł na ten post zrodził się spontanicznie, jest on uważam niezbędny, gdyż wielu z Was zastanawia się, jak to się stało, że zamieszkalam na Malediwach i jak to zrobić, żeby także zamieszkać. W końcu jeśli mnie się udało, to chyba nie może to być aż tak skomplikowane. Dostaję od 2 do 5 maili dziennie, z pytaniem, jak to zrobić? Odpowiadam zatem.
Muszę już od początku ostudzić trochę te emocje i powiedzieć, że wcale nie jest tak łatwo. Gdyby było, czy nie byłoby dziś wysp pełnych niemieckich emerytów, angielskich studentów i w ogóle mnóstwa innych nacji z całego ŚWIATA bo któż nie marzy o tym, aby mieszkać w raju ? No właśnie, a tak nie jest. Jeszcze do niedawna, w ogóle nie było wstępu na lokalne wyspy, była tylko turystyka w resorcie i wielu turystów nawet nie zdawało sobie sprawy, że tam kilka wysepek dalej, toczy się czyjeś codzienne życie. Malediwczycy mieszali się jedynie między wyspami, ciężko było odnotować zagranicznego męża czy żonę (może z wyjątkiem Indii czy Sri Lanki, gd…

Podróż poślubna na Malediwach

Podróż poślubna powinna być wyjątkowa, wymarzona. To magiczna podróż, która pozostać ma w pamięci na całe życie. Powinno być romantycznie, sceneria winna być niepowtarzalna. Czyli wiadomo już, co chcę powiedzieć - nie ma nic lepszego na podróż poślubną jak właśnie Malediwy :) Jako, że wiosna i lato to czas wzmorzonych ślubów, odzywało się do mnie wiele parek wlaśnie w tym czasie. Właśnie w związku z podróżą poślubną. Postanowiłam wyjść naszym Nowożeńcom naprzeciw i stworzyłam dla nich pakiety, dzięki którym nie muszą się o nic martwić. Wiadomo, jak to jest, kiedy ma się na głowie całą organizację wesela - nie ma się za bardzo głowy do biegania jeszcze za wakacjami. Dlatego powstał mój pakiet, w którym: w miarę możłiwośi wspomagam szukanie przelotów we wskazanym terminie, organizuję transfer na wyspę, noclegi wraz z wyżywieniem, atrakcje na miejscu, sesję ślubną na plaży oraz szereg dodatkowych atrakcji wraz z dekoracjami z lokalnych kwiatów i roślin.
Wskazówka: ja naczęściej korzysta…