Przejdź do głównej zawartości

Kolory Guraidhoo

Jestem chora. Znowu. Przez ostatnich kilka lat nie byłam na L4, więc teraz nadrabiam. Mam nadzieje, że przejdę wszystko, co związane ze zmianą klimatu teraz, na początku, a później przyzwyczaję się do ostrego jedzenia, upałów i klimatyzacji. Jednak zważając na przepiękne okoliczności przyrody, jakie występują na Guraidhoo, i których nie miałam jeszcze okazji zobaczyć w pełnej krasie, postanowiłam wyjść na chwilę z łóżka i udać się z aparatem w nieznane mi dotąd teremy. A oto efekty.
































A to już główna ulica, na końcu której stoi nasz Guest House 









Skończona nasza łódeczka. Prawdopodobnie jutro popłynę nią na próbę. Mam nadzieję, że wrócę.














A wieczorem wysmyknęłam się na zachód słońca. Znalazłam fajną miejscówkę, bo akurat rybacy wrócili z połowów. 
















Wracając, spotkałam trójkę bardzo sympatycznych Polaków. Panowie, widać po twarzach, że na poziomie, nie czekinują się do Rzymu Kapuczino. Pływają na statku, nurkują, odwiedzają wyspy. Tak trafili na Guraidhoo. Zdziwieni byli jak powiedziałam im, że ja tu nie turystycznie, życzyli powodzenia i podziwiali za odwagę. Jeden powiedział coś w stylu "przecież widzisz jak kobicie optymizmem z oczu bije". Czy to naprawdę wymagało aż takiej odwagi? Czy to naprawdę czyn godny podziwu? Dlaczego?

Jutro płynę do Male, miałam płynąć dziś, ale jakoś nie wyszło. Ciekawe co przyniesie jutrzejszy dzień. Póki co, tutaj żadne planowanie nie ma sensu. Wszystko dzieje się spontanicznie. I to chyba w tym wszystkim jest najfajniejsze. 

Komentarze

  1. "Czy to naprawdę wymagało aż takiej odwagi?"...oczywiście!!! Większość z nas (łącznie ze mną) jest zbyt mało elastyczna społecznie, aby na obczyźnie nie czuć się obco. Poza tym boimy się utraty bezwarunkowej akceptacji, którą gwarantują nam na nasi bliscy.
    Wielki szacun Magda! Będę śledzić Twoje wojaże! Pozdrawiam i powodzenia! Agati

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Informacje praktyczne - wakacje na Malediwach - wyspa Nilandhoo

Wakacje na Malediwach. Mało kto pewnie wie, zanim w ogóle zagłębi się w temat, że na Malediwach wypoczywać można na trzy różne sposoby:

- Resort - luksusowe ośrodki z domkami na wodzie, gdzie cena również będzie "luksusowa". Nie ma tam życia lokalnego, są tylko turyści, a całą wysepkę zajmuje jeden hotel
- Guest House - na lokalnej wyspie, to pensjonat usytuowany pomiędzy domami lokalnej ludności. Tutaj toczy się codzienne życie mieszkańców, dzieci chodzą do szkoły, a rybacy wypływają na połowy
Łodka Safari - cruiser z kajutami, który wypływa w rejs po atolach, mogą to być rejsy tematyczne, np. dla nurków - pływa się wówczas po najciekawszych miejscach do nurkowania w kraju.

Przepaść cenowa jest dość spora. Najtaniej wychodzi pobyt w Guest Housie na lokalnej wyspie, acz kolwiek, należy pamiętać, że ceny nie będą tak niskie jak na Sri Lance czy w Tajlandii. To dość kosztowny kierunek, nawet, jeśli zorganizowany w opcji low budget.

Nie ma czegoś takiego, jak biwakowanie pod…

F. Nilandhoo, Malediwy - pokoje do wynajęcia

Ogłosilam niedawno, że wraz z mężem mym, Imranem, otwieramy nasz wspólny Guest House na wyspie Nilandhoo. Chcielibyśmy od listopada móc już tam kwaterować gości, ale wszystko okaże się, kiedy wreszcie przydzielone zostaną nam wszelkie licencje i pozwolenia. Na ten moment czekamy na zaakceptowanie nazwy, jaką wybraliśmy dla naszego dziecka :) Po drodze musimy zrobić logo, stronę www i takie tam, wiec pewnie trochę się zejdzie. 
Druga rzecz ... nie wiem, czy pamiętacie, ale prawie 3 lata temu przybyłam na Nilandhoo w celu obejrzenia Guest Housu, ktory się wówczas budował i w którym to rzekomo miałam kwaterować swoich gości.  Hotel miał być gotowy w kwietniu. Może by i był, ale na pewno nie na Malediwach. Podobnie, jak budowa mojego, trwała dobre dwa lata. W sumie to wtedy nie miałam w ogóle planów, nawet nie śniłam o otwarciu swojego własnego, a tu mój już skończony (choć trwało to także wieki), lada moment otwieram a ten, do którego pierwotnie przyjechałam, także dopiero teraz jest go…

Zamieszkać na Malediwach

Pomysł na ten post zrodził się spontanicznie, jest on uważam niezbędny, gdyż wielu z Was zastanawia się, jak to się stało, że zamieszkalam na Malediwach i jak to zrobić, żeby także zamieszkać. W końcu jeśli mnie się udało, to chyba nie może to być aż tak skomplikowane. Dostaję od 2 do 5 maili dziennie, z pytaniem, jak to zrobić? Odpowiadam zatem.
Muszę już od początku ostudzić trochę te emocje i powiedzieć, że wcale nie jest tak łatwo. Gdyby było, czy nie byłoby dziś wysp pełnych niemieckich emerytów, angielskich studentów i w ogóle mnóstwa innych nacji z całego ŚWIATA bo któż nie marzy o tym, aby mieszkać w raju ? No właśnie, a tak nie jest. Jeszcze do niedawna, w ogóle nie było wstępu na lokalne wyspy, była tylko turystyka w resorcie i wielu turystów nawet nie zdawało sobie sprawy, że tam kilka wysepek dalej, toczy się czyjeś codzienne życie. Malediwczycy mieszali się jedynie między wyspami, ciężko było odnotować zagranicznego męża czy żonę (może z wyjątkiem Indii czy Sri Lanki, gd…