Przejdź do głównej zawartości

Zamieszkać na Malediwach

Pomysł na ten post zrodził się spontanicznie, jest on uważam niezbędny, gdyż wielu z Was zastanawia się, jak to się stało, że zamieszkalam na Malediwach i jak to zrobić, żeby także zamieszkać. W końcu jeśli mnie się udało, to chyba nie może to być aż tak skomplikowane. Dostaję od 2 do 5 maili dziennie, z pytaniem, jak to zrobić? Odpowiadam zatem.

Muszę już od początku ostudzić trochę te emocje i powiedzieć, że wcale nie jest tak łatwo. Gdyby było, czy nie byłoby dziś wysp pełnych niemieckich emerytów, angielskich studentów i w ogóle mnóstwa innych nacji z całego ŚWIATA bo któż nie marzy o tym, aby mieszkać w raju ? No właśnie, a tak nie jest. Jeszcze do niedawna, w ogóle nie było wstępu na lokalne wyspy, była tylko turystyka w resorcie i wielu turystów nawet nie zdawało sobie sprawy, że tam kilka wysepek dalej, toczy się czyjeś codzienne życie. Malediwczycy mieszali się jedynie między wyspami, ciężko było odnotować zagranicznego męża czy żonę (może z wyjątkiem Indii czy Sri Lanki, gdzie Malediwczycy często jeździli i jeżdżą na zakupy czy w celach medycznych i tam się poznawali). Ten świat był taki trochę niedostępny. Mocno przyczynił się do tego rząd, zbyt konserwatywna władza, nie na rękę było im multi-kulti.  Nie chcieli wpływów innych kultur i religii. Jednak władza zmieniła się. Ówczesny prezydent podsunął ideę otwierania pensjonatów na lokalnych wyspach, aby równiez i lokalna ludność mogła mieć tę szansę prowadzenia swojego biznesu i zarabiać pieniądze (nie tylko najbogatsi z resortów). Zdawał sobie sprawę. że to o znacza napływy innych kultur i religii, czego niektórzy tak bardzo się obawiali. 
Turystyka na lokalnych wyspach sprawdziła się, turyści chętnie przyjeżdżają na Malediwy w wersji "low budget", w większosci dostosowują się do panujących tu zasad, a dzięki lokalnym wyspom, Malediwy stały się bardziej dostępne, już nie tylko najbogatsi tego świata mają szansę spędzić tu wakacje. Ale niewiele zmieniło się w kwestii stałego pobytu na Malediwach. Właściwie nie istnieje coś takiego, jak przyjazd w ciemno, "przyjadę i na miejscu znajdę sobie jakieś lokum i pracę". Nie, nie znajdziesz. Aby podjąć pracę na Malediwach, jeszcze przed przyjazdem trzeba sobie znaleźć pracę. Firma musi być aktywna na rynku i nie może to być zwykły sklepik osiedlowy. Firma składa wniosek o wizę pracowniczą, za którą trzeba zapłacić depozyt w kwocie 3000 USD (w przypadku obywateli Polski). Świetnie, jak znajdzie się firmę, która będzie chętna sama za to zapłacić, ja musiałam liczyć sama na siebie. Po wpłaceniu depozytu i przydzieleniu wizy pracowniczej przez biuro imigracyjne, dopiero wtedy można przyjechać na Malediwy i podjąć pracę. Inaczej, dostając przy wjeździe wizę turystyczną na 30 dni, nie ma możliwości podjęcia na niej pracy, a po 30 dniach należy opuścić kraj. Jeśli przekroczy się określony czas od 1 dnia do max. 6 miesięcy, na lotnisku do uiszczenia będzie kara pieniężna. Powyżej 6 miesięcy kara pieniężna i deportacja z kraju (na 5 lub 10 lat). 
Wiem, że jest możliwe przedłużenie tej wizy do 3 miesięcy (wiza biznesowa lub sponsoring), ale jest to jednorazowe i po 3 miesiącach należy opuścić kraj. Również musi wniosek o wizę złożyć firma (w przypadku biznesowej) a w przypadku sponsoringu może to być osoba prywatna, bierze ona sobie wówczas na siebie takiego "gościa", zapewnia wikt i opierunek. Podjęcie pracy na tej wizie jest również niemożliwe.
Zresztą, o jakim rodzaju pracy w ogóle mówimy. Na lokanych wyspach nie ma tej pracy zbyt wiele. Jest spore bezrobocie, wiele młodych osób plącze się po wyspie bez celu, wiszą w hamakach bez żadnych perspektyw. Każdy trudni się, czym może: sprzedawca, sprzedawczyni w sklepie, nauczyciel, nauczycielka, piepęgniarka, lekarz, urząd sołtysa, sekretarki, kierowca karetki. Stolarz, elekrtyk, konserwator klimatyzacji. Nie są to jakoś super płatne posady, na pewno wypłaty są niższe od tych w Polsce, to raz. A dwa - nie ma szans, aby taki mały przedsiębiorca na lokalnej wyspie zatrudnił Polaka czy Polkę, zabierając tym samym miejsce pracy (których i tak jest tu jak na lekarstwo) Malediwczykowi. Wyjątkiem są znów mieszkańcy Indii, którzy są dobrymi lekarzami. Na Malediwach można spotkać najczęściej lekarzy o innej narodowości, z racji swego fachu. 
Główną gałęzią przemysłową n Malediwach jest rybołówstwo i turystyka. W każdym domu  jest jakiś rybak (ojciec, synowie), który przynosi do domu całkiem niezłą sumę pieniędzy. Każdy, kto pracuje, wrzuca pieniążka do wspolnego worka, z rodzinnym budżetem. Z tego kupuje się jedzenie, meble, przedmioty do wspólnego użytku. 
Później turystyka, czyli okoliczne resorty, guest housy na lokalnej wyspie. W guest housach głównie zatrudnieni są ambitniejsi członkowie rodziny, gdyż nie każdy nadaje się ze swoim podejściem do życia ("mamtowdupizm") lub mieszkańcy Indii, Sri Lanki lub Bangladeszu. Z racji tego, że nie zawsze można znaleźć kogoś z lokalesów, kto naprawdę nadaje się do pracy "przy turystach" (wiem z doświadczenia, na kilku wyspach przewinęła się cała masa lokalnych, fajnych w pierwszym tygodniu ludzi, pełnych energii i pomysłów, a potem ten zapał stopniowo malał, przychodzili raz na 3 dni, potem nie pojawiali się wcale. Bez słowa). Pracownicy Indii, Bangladeszu czy Sri Lanki, szanują sobię pracę, gdyż w swoim kraju żyją na bardzo niskim poziomie, mają na utrzymaniu rodziny, chore matki, ojców. Szanują pracę i do niej chodzą. Dlaczego akurat te kraje - a no dlatego, że bieda tam aż piszczy, a dwa - depozyt za takiego pracownika kosztuje tylko 500 USD i nie mają wygórowanych oczekiwań, wręcz są wdzięczni, że mają pracę. Dodatkowo większość z nich to tak samo muzułmanie, są nawet wizualnie do siebie podobni, więc na pierwszy rzut oka w ogóle trudno zorientować się kto jest z Bangladeszu a kto rdzennym mieszkańcem Malediwów. Brak rożnic kulturowych. 
Jedyną, chyba najbardziej realną opcją dostania się na Malediwy, jest zatrudnienie w resorcie. Trzeba pamiętać jednak, że nie ma to nic wspólnego z sielskim życiem na lokalnej wyspie. Pracownicy w resorcie mają wyznaczony obszar, gdzie są ich pokoje, często dzielą je ze sobą po 2 i 4 osoby, mają kantynę, boisko do siatki, urządzają również imprezy. Raczej trudno myśleć o takim zatrudnieniu na zawsze. Analogicznie co do wizy panuje taka sama zasada: wiza pracownicza z obowiązkowym, niemałym depozytem. W internecie sporo jest ofert pracy z malediwskich resortów. Jeśli ma ktoś poszukiwany fach w ręku, zna języki i posiada kilkuletnie doświadczenie - wysyłajcie CV :)

No a ja ? A ja mieszkam na lokalnej wyspie, mam lokalnego męża i wizę pracowniczą. Mogę starać się o wizę małżeńską ale musiałabym zdać egzamin z wiedzy o Koranie, w dodatku w oryginale, czyli po arabsku, a jakoś nie mam ani czasu  ani motywacji więc póki co pozostaję na wizie pracowniczej. Prowadzimy wspólnie nasz biznes (póki co jeszcze w trójkę, ale lada dzień otwieramy nasz własny Guest House). Wizę pracowniczą zapłaciłam sobie sama. Zatrudnienie w sumie mnie znalazło, znalazłam się w dopowiednim miejscu i czasie. O tym, jak to się zaczęło był artykuł w Głosie Mordoru, wydanie 12, zapraszam :) 


P.S. Jeszcze większą ilość zapytań dostaję w sprawie karteczek ... Kochani, przykro mi, ale nie biorę udziału w tej akcji.  




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Informacje praktyczne - wakacje na Malediwach - wyspa Nilandhoo

Wakacje na Malediwach. Mało kto pewnie wie, zanim w ogóle zagłębi się w temat, że na Malediwach wypoczywać można na trzy różne sposoby:

- Resort - luksusowe ośrodki z domkami na wodzie, gdzie cena również będzie "luksusowa". Nie ma tam życia lokalnego, są tylko turyści, a całą wysepkę zajmuje jeden hotel
- Guest House - na lokalnej wyspie, to pensjonat usytuowany pomiędzy domami lokalnej ludności. Tutaj toczy się codzienne życie mieszkańców, dzieci chodzą do szkoły, a rybacy wypływają na połowy
Łodka Safari - cruiser z kajutami, który wypływa w rejs po atolach, mogą to być rejsy tematyczne, np. dla nurków - pływa się wówczas po najciekawszych miejscach do nurkowania w kraju.

Przepaść cenowa jest dość spora. Najtaniej wychodzi pobyt w Guest Housie na lokalnej wyspie, acz kolwiek, należy pamiętać, że ceny nie będą tak niskie jak na Sri Lance czy w Tajlandii. To dość kosztowny kierunek, nawet, jeśli zorganizowany w opcji low budget.

Nie ma czegoś takiego, jak biwakowanie pod…

Po prostu - Malediwy

Malediwy to biały piasek, palmy zwisające nad krystalicznie czystą wodą. Z tym się kojarzą. Natomiast prawda jest taka, że to połowa tego, co Malediwy mają nam do zaoferowania. Jedna połowa mieści się nad a druga pod wodą. Kolorowy, przepiękny i ciekawy podwodny świat, to coś, czego każdy obowiązkowo musi tutaj doświadczyć. Przestawiam kilka fotografii z ostatnich tygodni, zarówno znad jak i spod wody.
Znany już pewnie wszystkim dobrze Sand Bank. Za każdym razem o innym kształcie. Zależy, jak uformują go fale. Kolory wody i nieba zależą od pory dnia, od zachmurzenia. Tak więc Sand Bank niby ten sam, a jednak za każdym razem inny.
fot. Grzegorz Juszczuk













Świat podwodny przy Sand Banku - rafa, której oplynięcie zajmuje dobre 2 godziny