Przejdź do głównej zawartości

Selekcja naturalna

Nadszedl sezon niski. Po wyspie kreci sie nie wiecej niz 6 gosci jednoczesnie. To czas na podsumowania, wnioski, ewentualne zmiany, nowe pomysly. W sieci pojawilo sie kilka nowych opinii, odnosnie pobytu u nas, samej wyspy a takze i mojej osoby. W wiekszosci przychylnych, ale sa tez i te mniej. Co stalo sie, ze przez prawie 3 lata mojego pobytu na Malediwach i prowadzenia Guest Housow, dopiero teraz pojawili sie pierwsi niezadowoleni? Jak to jest mozliwe, ze na 29 osob w Guest Housie, tylko jedna ma jakis problem? Czy to ze mna cos nie tak? Czy z tymi 29 osobami? A moze z ta jedna? Jak to jest mozliwe, ze dokladnie w tym samym miejscu i czasie sa rozne osoby, ktore wystawiaja pozniej tak rozne od siebie opinie? Jak to jest, ze nawet, jesli komus sie cos nie podobalo, potrafi jeszcze miesiac po powrocie z wakacji logowac sie, zakladac konta gdzie sie da, aby napisac ta negatywna opinie? Zeby cale Swieta Wielkanocne spedzic na przekomarzaniu sie "czyje bedzie na wierzchu"? Czemu ludzie potrafia byc tacy zawistni? Tak roszczeniowi? Bo ja place to mi sie nalezy, a jak nie podoba mi sie kolor scian w pokoju, to zadam rabatu bo pokoj nie spelnia moich oczekiwan? Czy po to jezdzimy na wakacje, aby odsuwac szafy i fotografowac odpadajaca sciane? Czy uszczelke na zlewie? Czy jezdzimy po to, aby siedziec w pokoju? Czy placac 1/3 ceny oferowanej w luksusach, wymagam takich samych luksusow? Jak to jest, ze dostaje tego typu wiadomosc


A 10 minut pozniej czytam to 

 Nie polecam nikomu noclegów u tej kobiety!!! praktycznie cały czas jej nie ma, drogo, można znaleźć super ceny w o wiele lepszym standardzie, żeruje na Polakach którzy chcą mieć poczucie bezpieczeństwa u innego Polaka. Szybki, dobry biznes. Wyspa do bani, nie ma co robić zbytnio, wyżywienie w tym pensjonacie do bani, małe porcje i też się dosyć cenią. Są inne wysepki, na których guest house prowadzą tubylcy i ceny są o wiele korzystniejsze, przy czym wyspy ładniejsze. Wycieczki u niej też drogie.

Posługuję się zwyczajnie innym pseudonimem w internecie niż na codzień. Byłem u pani, lecz nie będę się ujawniał i powiem, że szkoda komentować. Brak lodówki w pokoju przy upale 35 c ? Te małe posiłki to dla kogo, dla tych chudych azjatów? Byłem w innych guest houseach, o wiele taniej, lepsze wyżywienie, ładniejsze wyspy i milsi właściciele guest houseów. Nie było pani chwilę? Jeśli dla pani chwila to cały dzień to nie ma problemu ! Co chwile załatwia pani jakieś sprawy, sam sobie doskonale radziłem z rodziną, ale dobrze by było jakby do kogoś można było się zwrócić. Stanowczo odradzam, drugi raz się do Pani nie wybiorę. Pojechałem na spróbę, jak to jest na wyspie lokalnej, ale nigdy więcej w takich warunkach.

W takich warunkach, to znaczy jakich? Kapalo panu w nocy na nos? Zamiast lodowki byla farelka (dzieki Pshemo za ten tekst) Tynk odpadal od scian, nie bylo okien a grzyb biegal i skomlal? W kranie bloto zamiast cieplej wody? Czy dziala sie panu u mnie jakas krzywda? Oczywiscie, ze sa miejsca tansze, ale tak samo sa i drozsze.Nikt nikogo przeciez nie zmusza do przyjazdu na wyspe Nilandhoo!


A za chwile jeszcze to

All the staff was very kind and helpful: anytime someone in the guesthouse was there to help us if we need. The guesthouse was comfortable and clean. Breakfast was good and enough filling for the whole day. They offer a wide range of excursions and they were always available to organise the excursion we choose, also in a short time.

Jak to jest, ze jednego dnia czytam 3 tak rozne opinie? Jak to jest, ze Polak traktowac mnie bedzie jako rezydenta, ktory ma obowiazek byc na miejscu przez 24 na H? Czy ja nie mam prawa do swoich spraw? Nie mam prawa do posprzatania sobie mieszkania, wyprania rzeczy albo zwyczajnie polezec brzuchem do gory i poczytac ksiazke? Skad ta roszczeniowa postawa? Nie mial sie pan do kogo zglosic? W Guest Housie pracuje 7 osob! W tym 5 znich mowi po Angielsku, mogl pan zglaszac sie do nich. Czy Salim lub Maria poda papier toaletowy gorzej ode mnie? Nikt nie zostawil pana z kluczem do drzwi i kartka "teraz se radz". 
Jak to jest, ze dla Wlochow (bo to ich opinia po angielsku), ktorzy lubia pojesc, sniadanie bylo posilkiem, ktore wystarczalo im na caly dzien, a panu Polakowi porcyjki byly za male. Nie wiem, ile Pan je, ale porcje sa takie, jakie byc powinny. Jesli za malo - zawsze mozna zamowic sobie dwie. 
Drogo drogo drogo .... ninkt nie robi niczego za darmo. Lodki takze nie plywaja na wode. Ja wyznaje jedna zasade: nie mam, to siedze w domu na dupie.
Jak to jest, ze dla jednego Nilandhoo to wyspa marzen, a drugi powie, ze jest "do bani"? Co to znaczy tez "szybki i latwy biznes"? Jesli taki latwy, to sam otworz cwaniaczku! Uzeraj sie potem z takimi samymi jak ty, to bedziesz wiedzial, jaki jest latwy. 

Jak to jest, ze Magda z Michalem na pordozy poslubnej, postanowili spedzic kilka dni w Niyamie. Tak, tej 6 gwiazdkowej, gdzie kelner kladzie serwetke na kolana i odsuwa krzeslo. Gdzie lokaja sie ma na kazde zawolanie. Gdzie wszyscy klaniaja ci sie w pas, bo tam im kazali. A Magda z Michalem co? Stwierdzili, ze na Nilandhoo jest lepiej .. bo to wszystko jest szczere, naturalne i niewymuszone. Nikt nikomu nie kazal i nikt nikomu za to nie placi. (To jedyne co mozna dostac za darmo :) zyczliwosc i serdecznosc mieszkancow). 
Jak to jest, ze Kasia z Marcinem wrocili do nas po roku czasu, z 8 osobowa grupa? Sylwia z Lukaszem oraz Agata z Kuba wrocilli po roku z 4 swoich dzieciakow. A Ania z Grzesiem tak samo, rowny rok pozniej pojawili sie u nas, wczesniej sami, teraz tez z synem i juz planuja, ze wysla tu swoja corke. W sierpniu wraca Magda z Adamem, Filip z Ania byli 2 razy w zeszlym roku, W tym podeslali juz 6 swoich fantastycznych nota bene znajomych. Ludzie polecaja i przyjezdzaja. Moglabym wymieniac tak w nieskonczonosc, ludzi, ktorzy tu byli, wyjezdzali ze lzami w oczach, kontakt mamy do dzis. Szukaja biletow, chca wrocic, chca zlamac swa podroznicza zasade, zeby nie wracac dwa razy w to samo miejsce. A jednak. Wypa Nilandhoo ma to "cos" co przyciaga. No wlasnie ... ale kogo? Ludzi z pasja i wyobraznia. Takich, ktorzy na wyspie NA KTOREJ NIC NIE MA, potrafia znalezc cos, co w szarej rzeczywistosci nie pozwala sie skupic na niczym, wracaja myslami, ogladaja zdjecia, zagladaja do mnie na strone, wyczekuja zdjec, filmow, ktore zabiora ich choc na chwile tu, na Nilandhoo. Takich jak Zuze I krzysia, ktorzy  na wiesc o tym, ze wycieczki nie bedzie, bo za bardzo wieje - pozyczaja deski od lokalesow i ida na kite'a i windsurfing. Ludzie, ktorzy potrafia sobie zorgaizowac sami czas! A nie czekaja, az Magda zrobi to za nich.
Czy ktos, kto nawet nie plywa, nie nurkuje, nie jest surferem, a wybiera Malediwy, czyli miejsce, ktore kojarzy sie leniuchowaniem na plazy, przyjezdza tu, na ta plaze, i mowi, ze tu NIC NIE MA? Moze chodzi o ten tlum turystow, oddzielonych jeden od drugiego parawanami, bo tego rzeczywiscie tu nie ma. Obwoznych sprzedawcow jagodzianek, goracej kukurydzy lub okularow przeciwslonecznych i latawcow. Jesli nie ma tu NICZEGO, to co to jest to COS? Czego bys chcial? Bo moze to, czego szukasz jest w Tajlandii lub na Ibizie? Moze zanim przyjedziesz, poczytaj. Poczytaj o tym, ze tu nie ma komercji, materacy dmuchanych i butow do wody. Ze nie ma knajpek z kelnerami, nadetej atmosfery i przyklejonych do twarzy usmiechow. Nie ma budek z lodami i goframi, wypozyczalni rowerkow wodnych ani parasailingu. I wydaje mi sie, ze na tyle glosno o tym trabie, ze kazdy, kto decyduje sie na przyjazd tutaj, mial okazje sie juz z opisem wyspy zapoznac. Jesli tego nie zrobil, przyjezdza, jest rozczarowany i wyzywa na Magde. Najlatwiej jest zrzucic niezadowolenie na kogos. Oszustka, latwy bines, szybki pieniadz. Zeruje na Polakach .... czy gdyby tak bylo, czy ludzie wracaliby do mnie? Czy wysylaliby swoich znajomych, polecali to miejsce i wspolprace ze mna? Z kim w takim razie jest cos nie tak? Z z ta zdecydowanie zadowolona wiekszoscia? Ze mna ? Bo smiem odpowiedziec z riposta, zamiast przepraszac za zywota? Bo to nie profesjonalne? Profeske zostawmy Niyamie, ja soba bylam jestem i bede! Czy sie komus podoba czy nie :)

Dzis dostalam maila od Marcina

Dla nas to byly wakacje zycia wiec niech tylko dorwe tych co im sie nie podobalo to ..... :)  u nas wszystko w porzadeczku. , troche polatalismy po Europie ale ze Madzia i jej wyspa podniosly poprzeczke to szkoda czasu i kasy na takie pierdoly ryanairem :) Wracamy do tamtego wyjazdu coraz czesciej :) (...) Tutaj jakos chlodno i pieknie nie jest wcale :) Chyba czas do CIebie leciec :)

Aby nie przedluzac ... zycze Wam, trafnych wyborow jezeli chodzi o mejsce pobytu (czytajcie o nim, zanim wybierzecie sie w jakies miejsce) a sobie zycze samych gosci takich jak Ty !! (mialam wymienic wszystkich, ale miejsca by braklo. Ty wiesz, ze chodzi o Ciebie :)

P.S. Nie ma u nas lodowek w pokoju. Jesli to jest Twoim wyjazdowym priorytetem  - prosimy .... nie przyjezdzaj. 

A teraz ... aby nie byc goloslowna ... garsc zdjec NICZEGO i tych zadowoloych, ktorych wypatrywac z checia bede ponownie !!!





























































































































































Oczywiscie nie ma tu wszystkich - to tylko z ostatnich turnusow, ale dotyczy to takze osob, ktore juz wczesniej przewijaly sie w moich postach :)

Komentarze

  1. Cześć Madziu! Twojego bloga śledzę od grudnia, kiedy to jechałam na Malediwy i szukałam informacji na temat archipelagu. Z tym akurat postem mogę bardzo się utożsamić, ponieważ sama prowadzę guesthouse, tyle że w mniej przyjaznym klimacie - na Wyspach Owczych. Pomimo najszczerszych chęci, starań i 100% gotowości by pomóc, podwieźć, doradzić lub odradzić, zawsze znajdą się jacyś maruderzy. Niestety jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził. Jeden stwierdzi, że pokój jest mniejszy niż na zdjęciach w internecie, drugi że większy. Jeden doceni cichą i spokojną lokalizację, inny będzie stękał, że do centrum jest "aż" 15 minut. Gdybym miała się tym wszystkim przejmować to już dawno popadłabym w deprechę i zwinęła interes. Trzeba więc robić swoje, starać się dalej i nie przejmować się malkontentami, bo oni i tak zawsze znajdą sobie powód do narzekania i pretekst do napisania niepochlebnej opinii i internecie. Pozdrawiam Cię serdecznie, Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za ten komentarz :) Niby wszystko wiem i splywa po mnie jak po kaczce, ale z drugiej strony czlowiek sobie mysli "dlaczego", co poszlo nie tak. Ale masz racje, dla jednego pokoj jest mniejszy niz na zdjeciach a dla drugiego za duzy. Jeden szczesliwy bo jest po srodku niczego, a drugi krytykuje, bo do centrum daleko - kwintesencja po prostu :) I nie da sie przed tym uciec, trzeba tylko do tego przywyknac. Pozdrawiam serdecznie, byc moze do zobaczenia kiedys :)

      Usuń
  2. Witam, jak można się z Panią skontaktować celem rezerwacji pobytu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę napisać na adres magdalena.typel@gmail.com

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Informacje praktyczne - wakacje na Malediwach - wyspa Nilandhoo

Wakacje na Malediwach. Mało kto pewnie wie, zanim w ogóle zagłębi się w temat, że na Malediwach wypoczywać można na trzy różne sposoby:

- Resort - luksusowe ośrodki z domkami na wodzie, gdzie cena również będzie "luksusowa". Nie ma tam życia lokalnego, są tylko turyści, a całą wysepkę zajmuje jeden hotel
- Guest House - na lokalnej wyspie, to pensjonat usytuowany pomiędzy domami lokalnej ludności. Tutaj toczy się codzienne życie mieszkańców, dzieci chodzą do szkoły, a rybacy wypływają na połowy
Łodka Safari - cruiser z kajutami, który wypływa w rejs po atolach, mogą to być rejsy tematyczne, np. dla nurków - pływa się wówczas po najciekawszych miejscach do nurkowania w kraju.

Przepaść cenowa jest dość spora. Najtaniej wychodzi pobyt w Guest Housie na lokalnej wyspie, acz kolwiek, należy pamiętać, że ceny nie będą tak niskie jak na Sri Lance czy w Tajlandii. To dość kosztowny kierunek, nawet, jeśli zorganizowany w opcji low budget.

Nie ma czegoś takiego, jak biwakowanie pod…

F. Nilandhoo, Malediwy - pokoje do wynajęcia

Ogłosilam niedawno, że wraz z mężem mym, Imranem, otwieramy nasz wspólny Guest House na wyspie Nilandhoo. Chcielibyśmy od listopada móc już tam kwaterować gości, ale wszystko okaże się, kiedy wreszcie przydzielone zostaną nam wszelkie licencje i pozwolenia. Na ten moment czekamy na zaakceptowanie nazwy, jaką wybraliśmy dla naszego dziecka :) Po drodze musimy zrobić logo, stronę www i takie tam, wiec pewnie trochę się zejdzie. 
Druga rzecz ... nie wiem, czy pamiętacie, ale prawie 3 lata temu przybyłam na Nilandhoo w celu obejrzenia Guest Housu, ktory się wówczas budował i w którym to rzekomo miałam kwaterować swoich gości.  Hotel miał być gotowy w kwietniu. Może by i był, ale na pewno nie na Malediwach. Podobnie, jak budowa mojego, trwała dobre dwa lata. W sumie to wtedy nie miałam w ogóle planów, nawet nie śniłam o otwarciu swojego własnego, a tu mój już skończony (choć trwało to także wieki), lada moment otwieram a ten, do którego pierwotnie przyjechałam, także dopiero teraz jest go…

Zamieszkać na Malediwach

Pomysł na ten post zrodził się spontanicznie, jest on uważam niezbędny, gdyż wielu z Was zastanawia się, jak to się stało, że zamieszkalam na Malediwach i jak to zrobić, żeby także zamieszkać. W końcu jeśli mnie się udało, to chyba nie może to być aż tak skomplikowane. Dostaję od 2 do 5 maili dziennie, z pytaniem, jak to zrobić? Odpowiadam zatem.
Muszę już od początku ostudzić trochę te emocje i powiedzieć, że wcale nie jest tak łatwo. Gdyby było, czy nie byłoby dziś wysp pełnych niemieckich emerytów, angielskich studentów i w ogóle mnóstwa innych nacji z całego ŚWIATA bo któż nie marzy o tym, aby mieszkać w raju ? No właśnie, a tak nie jest. Jeszcze do niedawna, w ogóle nie było wstępu na lokalne wyspy, była tylko turystyka w resorcie i wielu turystów nawet nie zdawało sobie sprawy, że tam kilka wysepek dalej, toczy się czyjeś codzienne życie. Malediwczycy mieszali się jedynie między wyspami, ciężko było odnotować zagranicznego męża czy żonę (może z wyjątkiem Indii czy Sri Lanki, gd…