Przejdź do głównej zawartości

Z okolic Guraidhoo


Znowu dzięki Panu Andrzejowi, mam materiał na nowego posta, i to nie jednego! Pojawią się także kolejne zdjęcia podwodne, tym razem z żółwiami ... ale może nie dziś. Dziś zostajemy na lądzie, chociaż nie do końca bo większość czasu spędziliśmy na łódce lub w wodzie. Lubię fotografować i uwielbiam swoje zdjęcia, ale fajnie jest móc zobaczyć, jak to samo miejsce widzą inni. Tym razem okiem pana Andrzeja i jego syna Mikołaja. Kilka zdjęć też jest moich, wykonanych telefonem (nowa karta pamięci do aparatu, została zamówiona na ebayu i może wkrótce dojdzie).



Wybraliśmy się na wycieczkę, na oglądanie delfinów przy zachodzie słońca.


Bezludna wyspa przy Guraidhoo, na którą dostać się można przechodząc przez niegłęboką wodę.


Foxy's - jeden z punktów surfingowych przy Guraidhoo. Dzięki takim punktom mamy na wyspie nie tylko amatorów nurkowania i leniuchowania pod palmą, ale także i surferów. 



I ni stąd ni zowąd pojawiły się delfiny. Całe stadko przesypmatycznych delfinów. Pływały tuż przy łódce, wyskakiwały, robiły piruety. Piękny spektakl, za każdym razem zachwycający. Ja osobiście miałam pierwszy raz mozliwość widzieć je o zachodzie słońca. Zawsze chciałam zrobić fotkę - marzenie, czyli delfina skaczącego na tle zachodu. Jak na zdjęcie z telefonu - nie jest źle. 








Marzenia co niektórych o skaczących na wolności delfinach się spełniły i szczęśliwi, pełni pozytywnych emocji i pięknych okoliczności, wróciliśmy na wyspę. 





A tu jeszcze kilka fotek pana Andrzeja 


Wypiłam jakiś chemiczny napój, Fantę truskawkową. Ale to było jakieś 3 godziny temu a język ciągle czerwony 


W tym samym momencie zrobiliśmy fotkę marzenie :) 


 A to Mare - dołączył niedawno do ekipy na statku 


Nasz Adduh i jego syn - pierwszy raz wybrał się na wycieczkę łódką taty i także pierwszy raz w swoim życiu widział delfiny 

 Dyskusja na temat tego, jak prowadzić Guest House i co robić, aby goście byli szczęśliwi - to ja akurat wiem najlepiej ;-) To zdjęcie przypomina mi o tym, że muszę pofarbować w końcu włosy. Już to zrobiłam - państwo Staszewscy dostarczyli mi odpowiednie środki. 


Następnego dnia, jako, że był piątek, czyli dzień wolny od pracy, także i mnie się coś od życia w końcu należy - postanowiłam pójść z moimi uroczymi gośćmi na bezludną wyspę i zobaczyć jak się tam pięknie urządzili. Opowiadali mi, że znaleźli fajne miejsce do błogiego leniuchowania, z łagodnym zejściem do wody, że rafa też jest i wcale nie trzeba daleko odpływać, aby pooglądać rybki i inne stworzenia. 


Tu już jesteśmy  na bezludnej wyspie - po prawej Guraidhoo 


Dwa namioty z palmowych liści zbudowali sobie już wcześniej - w tym po prawej zainstalowała się para nowożeńców z Holandii, ale wyjechali dzień wcześniej więc zostaliśmy sami 



 Parasol zabraliśmy z Guest Housu 


 Powstała tez nasza narodowa flaga 











I co, miejscówa jak ta lala. Wiadomo, że resort to to nie jest i nigdy nie będzie, ale to tylko dowód na to, że na Guraidhoo też można i pływać i plażować i nawet snorkować, bez wypuszczania się za daleko. 

Jedną z obowiązkowych pozycji (jeśli się już musi być moim gościem), jest oczywiście piknik na kolejnej bezludnej wyspie nieopodal Guraidhoo - Vilivaru. Udała się wówczas 8 osobowa grupa, składająca się z dwóch rodzin: polskiej i sri lankowej. Vilivaru nigdy się nie nudzi i idealnie nadaje się do typowych zdjęć pocztówkowych.











Ciąg Dalszy Nastąpi

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Informacje praktyczne - wakacje na Malediwach - wyspa Nilandhoo

Wakacje na Malediwach. Mało kto pewnie wie, zanim w ogóle zagłębi się w temat, że na Malediwach wypoczywać można na trzy różne sposoby:

- Resort - luksusowe ośrodki z domkami na wodzie, gdzie cena również będzie "luksusowa". Nie ma tam życia lokalnego, są tylko turyści, a całą wysepkę zajmuje jeden hotel
- Guest House - na lokalnej wyspie, to pensjonat usytuowany pomiędzy domami lokalnej ludności. Tutaj toczy się codzienne życie mieszkańców, dzieci chodzą do szkoły, a rybacy wypływają na połowy
Łodka Safari - cruiser z kajutami, który wypływa w rejs po atolach, mogą to być rejsy tematyczne, np. dla nurków - pływa się wówczas po najciekawszych miejscach do nurkowania w kraju.

Przepaść cenowa jest dość spora. Najtaniej wychodzi pobyt w Guest Housie na lokalnej wyspie, acz kolwiek, należy pamiętać, że ceny nie będą tak niskie jak na Sri Lance czy w Tajlandii. To dość kosztowny kierunek, nawet, jeśli zorganizowany w opcji low budget.

Nie ma czegoś takiego, jak biwakowanie pod…

F. Nilandhoo, Malediwy - pokoje do wynajęcia

Ogłosilam niedawno, że wraz z mężem mym, Imranem, otwieramy nasz wspólny Guest House na wyspie Nilandhoo. Chcielibyśmy od listopada móc już tam kwaterować gości, ale wszystko okaże się, kiedy wreszcie przydzielone zostaną nam wszelkie licencje i pozwolenia. Na ten moment czekamy na zaakceptowanie nazwy, jaką wybraliśmy dla naszego dziecka :) Po drodze musimy zrobić logo, stronę www i takie tam, wiec pewnie trochę się zejdzie. 
Druga rzecz ... nie wiem, czy pamiętacie, ale prawie 3 lata temu przybyłam na Nilandhoo w celu obejrzenia Guest Housu, ktory się wówczas budował i w którym to rzekomo miałam kwaterować swoich gości.  Hotel miał być gotowy w kwietniu. Może by i był, ale na pewno nie na Malediwach. Podobnie, jak budowa mojego, trwała dobre dwa lata. W sumie to wtedy nie miałam w ogóle planów, nawet nie śniłam o otwarciu swojego własnego, a tu mój już skończony (choć trwało to także wieki), lada moment otwieram a ten, do którego pierwotnie przyjechałam, także dopiero teraz jest go…

Zamieszkać na Malediwach

Pomysł na ten post zrodził się spontanicznie, jest on uważam niezbędny, gdyż wielu z Was zastanawia się, jak to się stało, że zamieszkalam na Malediwach i jak to zrobić, żeby także zamieszkać. W końcu jeśli mnie się udało, to chyba nie może to być aż tak skomplikowane. Dostaję od 2 do 5 maili dziennie, z pytaniem, jak to zrobić? Odpowiadam zatem.
Muszę już od początku ostudzić trochę te emocje i powiedzieć, że wcale nie jest tak łatwo. Gdyby było, czy nie byłoby dziś wysp pełnych niemieckich emerytów, angielskich studentów i w ogóle mnóstwa innych nacji z całego ŚWIATA bo któż nie marzy o tym, aby mieszkać w raju ? No właśnie, a tak nie jest. Jeszcze do niedawna, w ogóle nie było wstępu na lokalne wyspy, była tylko turystyka w resorcie i wielu turystów nawet nie zdawało sobie sprawy, że tam kilka wysepek dalej, toczy się czyjeś codzienne życie. Malediwczycy mieszali się jedynie między wyspami, ciężko było odnotować zagranicznego męża czy żonę (może z wyjątkiem Indii czy Sri Lanki, gd…